Gdzie wyjechać z maluchem

Kiedyś znalazłam na instagramie angielskiej mamy blogerki / autorki – Hellen Wallen definicję wakacji z dziećmi, która rozbawiła mnie do łez. Jest to wyjazd, na którym umordujemy sie tak samo jak w domu, robiąc w kółko te same nudne  i męczące rzeczy wokół dzieciaków, z tą różnicą, że bez żłobka, Psiego patrolu i w pełniCzytaj dalej „Gdzie wyjechać z maluchem”

Co przywieźć z wycieczki?

Macie jakieś specyficzne rzeczy, które przywozicie z wakacji? Ja na przestrzeni lat gromadziłam naprawdę przeróżne pamiątki, miałam nawet taki plan, żeby urządzić jeden pokój jako taki pamiątkowo – wycieczkowy, widziałam kiedyś chyba w jakimś programie w tv, pokój w mieszkaniu Beaty Pawlikowskiej, właśnie tak urządzony, wypełniony artefaktami z całego świata, i strasznie mi się toCzytaj dalej „Co przywieźć z wycieczki?”

Malediwy, Malediwy, czy Pan Bóg jest sprawiedliwy?

Taką piosenkę wymyślił na Malediwach T i podśpiewywał ją co chwilę, a Lila mu wtórowała. Tym oto sposobem przywieźliśmy sobie z wycieczki przyśpiewkę, która jest w naszym domu żywa po dziś dzień. Piszę to w parszywy, zimny wieczór, gdy cała rodzina dogorywa na jelitówkę, a za oknem wali żabami, i trudno mi podważyć zasadność pytaniaCzytaj dalej „Malediwy, Malediwy, czy Pan Bóg jest sprawiedliwy?”

Pożegnanie z latem (i wolnością :) w Portugalii

Końcówkę sierpnia i pierwszy tydzień września w tym roku spędziliśmy w Portugalii. Przylecieliśmy na Algarve, czyli słynne wybrzeże. Najpierw zatrzymaliśmy się kilka dni w Albufeirze przy Praia da Oura (bardzo fajna średniego rozmiaru plaża), a po kilku dniach spędzonych w Lizbonie wróciliśmy nad morze, tym razem do Portimao, na Praia da Rocha, która jest gigantycznąCzytaj dalej „Pożegnanie z latem (i wolnością 🙂 w Portugalii”

Dubaj – oaza nowoczesności na środku pustyni

Następnego dnia po Nowym Roku 2015 przylecieliśmy bladym świtem do Dubaju z Sydney. Byliśmy strasznie zmęczeni długim lotem i prawie już miesiącem podróżowania, i z ulgą wstępowaliśmy w ten ostatni etap wycieczki, który miał być już tylko odpoczynkiem i relaksem, ale też trochę z żalem, że zbliżamy się ku końcowi. Kiedy około czwartej nad ranemCzytaj dalej „Dubaj – oaza nowoczesności na środku pustyni”

Australia: Darwin i Kakadu National Park

Rejon Outbacku i Northern Territory był ostatnim celem na naszej australijskiej trasie. Jak już wspomniałam we wcześniejszym poście, po zobaczeniu parku Kakadu, nie mogłam sobie darować, że pominęłam w planie podróży Uluru, sztandarowe miejsce w Australii. Myślałam, że jest przereklamowane, ale jak do szaleństwa zakochałam się w Kakadu, to zaczęłam rozumieć co tracę nie jadącCzytaj dalej „Australia: Darwin i Kakadu National Park”

Australia: Cairns i okolice Queensland czyli żar tropików

Kiedy wysiada się z samolotu po wylądowaniu w innej strefie klimatycznej, najlepsze jest to pierwsze uderzenie rozgrzanego powietrza. Szczególnie, gdy przylatuje się w tropiki zimą, można poczuć się jak w innym świecie, kiedy czasami jeszcze w zimowych ubraniach schodzimy po schodkach samolotu wprost w parzące objęcia upału, a oddycha się tak, jakby ktoś przyłożył namCzytaj dalej „Australia: Cairns i okolice Queensland czyli żar tropików”

Australia: Sydney i Blue Mountains

Australia to marzenie o raju na ziemi, szczególnie, wydaje mi się, ciagnie tu Brytyjczyków, i trudno się dziwić, że mając tak tragiczną pogodę marzą o słońcu. Jak ogromny jest to kontynent uświadomiłam sobie podczas lotów krajowych z miasta do miasta, gdy pod sobą obserwowałam tysiące kilometrów przesuwających się pól, pustyń, lasów, stepów nietkniętych ludzką rękąCzytaj dalej „Australia: Sydney i Blue Mountains”

Top miejsca w Nowej Zelandii

Kocham podróże najbardziej na świecie. Podróż mnie uszczęśliwia i uwalnia wszystkie uczucia, które wyfruwają w euforii jak motyle z siatki. W podróży żyję mocniej, każdy dzień przynosi coś innego, nie ma rutyny i nic nie jest do końca przewidywalne. Zmysły i uwaga wyostrzają się pobudzone nowymi bodźcami, krew płynie szybciej, serce bije mocniej. W podróżyCzytaj dalej „Top miejsca w Nowej Zelandii”

Jak przetrwać zwiedzanie miasta z dzieckiem

Nasza przygoda z podróżowaniem zaczęła się 11 lat temu. Ciężko mi uwierzyć, że tyle czasu upłynęło od pierwszego kilkudniowego wypadu do Amsterdamu, zwiedzania domu Rembrandta, domu, w którym w wczasie wojny ukrywała się rodzina Anny Frank, kupowania pamiątkowych drewniaków i cebulek tulipanów na straganie. Później był grudniowy Mediolan, urodzinowe wyjście na Dziadka do orzechów wCzytaj dalej „Jak przetrwać zwiedzanie miasta z dzieckiem”