Pad Thai z kurczakiem i orzeszkami ziemnymi

Mamy niedaleko malutką, doskonałą tajską restaurację, w której zawsze zamawiam to samo, numer 13 czyli pad thai. Nic nie przebije świeżych warzyw, sosów, mięsa i makaronu rzuconych na rozgrzanego na maksa woka, każdy ze składników wydziela pod wpływem temperatury aromat, który w połączeniu z całą resztą tworzy unikalny smak tego dania. Wszystko to prosto zCzytaj dalej „Pad Thai z kurczakiem i orzeszkami ziemnymi”

Dzieci z dużą różnicą wieku – plusy i minusy

Tak sie złożyło, ze moja córkę i synka dzieli 7 lat. Jak to jest mieć w domu podrośnięte dziewczę i drącego się bobasa? Jak ze wszystkim w życiu bywa, są dobre i złe strony. Pewnie znajdę wiecej złych, bo a) leży to w mojej naturze, b) to co przeszkadza, bardziej daje w kość i przezCzytaj dalej „Dzieci z dużą różnicą wieku – plusy i minusy”

Co przywieźć z wycieczki?

Macie jakieś specyficzne rzeczy, które przywozicie z wakacji? Ja na przestrzeni lat gromadziłam naprawdę przeróżne pamiątki, miałam nawet taki plan, żeby urządzić jeden pokój jako taki pamiątkowo – wycieczkowy, widziałam kiedyś chyba w jakimś programie w tv, pokój w mieszkaniu Beaty Pawlikowskiej, właśnie tak urządzony, wypełniony artefaktami z całego świata, i strasznie mi się toCzytaj dalej „Co przywieźć z wycieczki?”

Coś zupełnie wyjątkowego

Czytacie swoim dzieciom? Wiem, że tak, bo jesteście światłymi, inteligentnymi rodzicami i chcecie dla nich jak najlepiej. Poza tym cóż przyjemniejszego, niż położyć się o zmroku pod kołderką z małym ludzkim kaloryferkiem wtulonym w nas, i odpłynąć w jakiejś fajnej historii, zaciągając się niepowtarzalnym zapachem świeżo wypieczonych kartek prosto z księgarni:) Wiem, że obecnie wCzytaj dalej „Coś zupełnie wyjątkowego”

Malediwy, Malediwy, czy Pan Bóg jest sprawiedliwy?

Taką piosenkę wymyślił na Malediwach T i podśpiewywał ją co chwilę, a Lila mu wtórowała. Tym oto sposobem przywieźliśmy sobie z wycieczki przyśpiewkę, która jest w naszym domu żywa po dziś dzień. Piszę to w parszywy, zimny wieczór, gdy cała rodzina dogorywa na jelitówkę, a za oknem wali żabami, i trudno mi podważyć zasadność pytaniaCzytaj dalej „Malediwy, Malediwy, czy Pan Bóg jest sprawiedliwy?”

7 minusów karmienia piersią

Już słyszę huk trąb jerychońskich i lecę się schować przed salwą zgniłych jaj. Publiczny lincz super matek jak w banku, i na pohybel wszystkim, co święty obraz matki polki karmiącej bezczeszczą. Czy przesadzam? Bo wydaje mi sie, że terror laktacyjny jeszcze jest obecny, i to mam wrażenie, że najbardziej sieją go nie szpitale, lekarze czyCzytaj dalej „7 minusów karmienia piersią”

Z dziennika pracującej matki niemowlaka

5 rano. Z głębokiego, jesiennego snu brutalnie wyrywa mnie pełne pasji gaworzenie. Hau hau, miau miau halo, i Józik jedzie dziarsko z całym repertuarem z trudem nabytych umiejetności dzwiękonaśladowczych. Dla efektu przyklaskuje i przytupuje z zapałem, wznosząc przy tym indiańskie okrzyki. Unoszę powiekę jak z ołowiu i ciemność widzę li i jedynie. Ostatkiem woli zwlekamCzytaj dalej „Z dziennika pracującej matki niemowlaka”

Pożegnanie z latem (i wolnością :) w Portugalii

Końcówkę sierpnia i pierwszy tydzień września w tym roku spędziliśmy w Portugalii. Przylecieliśmy na Algarve, czyli słynne wybrzeże. Najpierw zatrzymaliśmy się kilka dni w Albufeirze przy Praia da Oura (bardzo fajna średniego rozmiaru plaża), a po kilku dniach spędzonych w Lizbonie wróciliśmy nad morze, tym razem do Portimao, na Praia da Rocha, która jest gigantycznąCzytaj dalej „Pożegnanie z latem (i wolnością 🙂 w Portugalii”

Sałatka Superfood Jamiego Olivera

Jednym z warunków zdrowej diety jest spożywanie ok. 500 g warzyw i 200 / 300 g owoców dziennie. Przyznam się bez bicia, że u mnie często te proporcje są odwrócone, tzn. mogę wciągnąć kilogramy owoców, no a z warzywami ten teges, trochę gorzej bywa. Jeszcze w lecie, kiedy tyle pyszności na wyciągnięcie ręki, ciężko zrezygnowaćCzytaj dalej „Sałatka Superfood Jamiego Olivera”

Dubaj – oaza nowoczesności na środku pustyni

Następnego dnia po Nowym Roku 2015 przylecieliśmy bladym świtem do Dubaju z Sydney. Byliśmy strasznie zmęczeni długim lotem i prawie już miesiącem podróżowania, i z ulgą wstępowaliśmy w ten ostatni etap wycieczki, który miał być już tylko odpoczynkiem i relaksem, ale też trochę z żalem, że zbliżamy się ku końcowi. Kiedy około czwartej nad ranemCzytaj dalej „Dubaj – oaza nowoczesności na środku pustyni”