Coś zupełnie wyjątkowego

Czytacie swoim dzieciom? Wiem, że tak, bo jesteście światłymi, inteligentnymi rodzicami i chcecie dla nich jak najlepiej. Poza tym cóż przyjemniejszego, niż położyć się o zmroku pod kołderką z małym ludzkim kaloryferkiem wtulonym w nas, i odpłynąć w jakiejś fajnej historii, zaciągając się niepowtarzalnym zapachem świeżo wypieczonych kartek prosto z księgarni:) Wiem, że obecnie w wielu domach rządzi Pucio. Jako, ze czasy jego świetności przypadły na lata mojego przymusowego urlopu od wieczornego czytania, bo starsza córka czyta sobie sama, a synek na razie używa książek do trenowania rzutu w dal, tudzież do testowania wytrzymałości stron i siły swoich zębów. Także Puciu, na pewno się w końcu spotkamy, ale chyba na razie nie jesteśmy na to gotowi :). Przygotowałam dla Was krótki przegląd pozycji do biblioteczki maluszka, jak i starszaka. Nie są to nowości, po prostu książki, które u nas się bardzo sprawdziły, mają w sobie coś ponadczasowego, a nawet pierwiastek genialności. Ta krótka lista zawiera książeczki po polsku i po angielsku, także każdy tu znajdzie coś dla siebie.

Biff, Chip and Kipper

Ta seria wydana przez Oxford University, może szczególnie przydać się mamom kilkulatkow w UK, jest wykorzystywana we wszystkich szkołach do nauki czytania. Książeczki są pogrupowane kolorami według zaawansowania tekstu. Są to krótkie, zabawne historyjki z życia rodzinki, i ich psa Floppy’ego, na każdej stronie znajduje się jedno – dwa zdania, a to co się dzieje jest zilustrowane krok po kroku, dlatego to świetne książeczki dla najmłodszych, bo nie ma dużo tekstu, a obrazki pomagają zrozumieć o co chodzi i co się dzieje. Nam służyły bardzo długo, najpierw ja czytałam Lilce na dobranoc, a później uczyła się z nich i sama sobie czytała .

Winnie the Witch

Druga pozycja dla mam w UK, Winnie the Witch czyli angielska klasyka dziecięca w najlepszym wydaniu. Szalone historie zabawnej czarownicy i jej kota Wilbura, który nie pragnie niczego więcej niż święty spokój, ale Winnie zawsze wciąga go w swoje zakręcone pomysły. U nas na tapecie była dobrych kilka lat, duża szansa, że Wasze dzieciaczki już o Winnie słyszały, bo jest czytana w większości szkół i przedszkól (to kontynuacja bardzo znanej Room on the broom).

Good night stories for rebel girls

Książka w dwóch częściach, także dostępna po polsku: Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek. To życiorysy znanych kobiet w formie jednostronicowych opowiastek, Lilkę bardzo wciągnęła, i wiem, że ogólnie dziewczynkom się bardzo podoba. Znajdziemy tu bogaty wachlarz nietuzinkowych pań: od Cleopatry i Marii Curie po Michelle Obamę, J. K. Rowling i Beyonce, świetne pop artowe ilustracje i ważne przesłanie, że dziewczynka może spełniać marzenia tak samo jak chłopak, i może zostać pilotem, inżynierem, zmieniać świat, a nawet nim rządzić.

Na koniec dwie najbliższe memu sercu książki (jeszcze brakuje tu Ani z Zielonego Wzgórza, ale skupiłam sie raczej na pozycjach do lat 10), jedna stara, wszystkim znana i darzona sentymentem, druga to odkrycie sprzed kilku lat, i można powiedzieć olśnienie.

Dzieci z Bullerbyn

Najnowsze wydanie Naszej Księgarni  jest zachwycające, choć ja mam w pamięci małą książeczkę z żółtą okładką z mojego dzieciństwa, absolutnie ukochaną i pierwszą ulubioną w życiu. Mam też sentyment do klasycznych ilustracji pyzatych dzieci z piegami i rozwichrzonymi czuprynami. Tak też pamiętam wszystkich bohaterów Astrid Lindgren też z innych jej książek. Uwielbiałam po prostu opisy na przykład kiedy Lisa dostała własny pokój na urodziny i jak pięknie był urządzony, sprzedawanie wiśni przy drodze, urządzanie sekretnych miejsc i zabieranie tam lalek i smakołyków, przesyłanie liścików na sznurku w pudełku – są tak plastyczne, kolorowe i pełne szczegółów, że do dziś zostały mi w pamięci, i myślę, że niesamowicie mocno rozwijają wyobraźnię dzieci. Niektóre przygody cztałyśmy po kilka razy, Lilki ulubiona to gdy Lassego pogonił zły baran, zaśmiewała się przy tym do rozpuku. Co ciekawe, bardzo ją dziwiło, że dzieci mniej więcej w jej wieku chodzą same do szkoły i to tak daleko, mogą pływać łódką po jeziorze same, bez dorosłych. Anna i Lisa mogły same pójść tak daleko po zakupy. Ta całkowita wolność i pokazanie dzieciństwa jako przestrzeni zawłaszczonej przez dzieci, gdzie mogą być zupełnie samodzielne i nezależne, bez wiecznego nadzoru rodziców to jest coś dla współczesnych dzieci egzotycznego i chyba najbardziej fascynującego w tej książce, coś czego one już nie zaznają, bo mieszkają w dużych miastach, gdzie wiadomo, wszędzie ulice, niebezpiecznie, nawet na plac zabaw trzeba chodzić z rodzicami. Sama czytając Dzieci z Bullerbyn przed laty nie zwróciłam nigdy uwagi na ten aspekt totalnego wyzwolenia, i nie było w tym dla mnie nic nadzwyczajnego, że dzieci stoją przy ruchliwej drodze i sprzedają wiśnie, idą do szkoły same półtorej godziny lub szwędają się po lesie aż do zmroku albo i po. Moje pokolenie zaznało jeszcze smaku zabawy na podwórku, gdzie nikt nas nie pilnował, a mamy tylko wołały nas przez okno na obiad. Szkoda mi, że tak się wszystko zmieniło, i że dzisiejsze dzieci, w tym moje, zwłaszcza z dużych miast już czegoś takiego nie doświadczą.

Co za szczeście, co za pech

Mam wiele ulubionych książek dla dzieci, ale ta jest zupełnie wyjątkowa, wzruszająca, genialna. Tyle głębi w kilku krótkich zdaniach. Amanda wychodzi na spacer i spotyka ją seria pechowych przypadków, które przeczytane z drugiego końca książki okazują się być szczęściem, a nie pechem! Często w życiu myślimy (przynajmniej ja): mogłam zrobić inaczej, ten wybór to był błąd, co by było gdyby. Gdybym wybrała inaczej, być może nie miałabym tego co mam i cenię teraz. A może byłoby lepiej? A może gorzej? Tak jak Amanda, nigdy się tego nie dowiem. Za każdym razem kiedy czytam tą książeczkę nie mogę wyjść z podziwu and prostotą i genialnością pomysłu autorów na pokazanie jak wszystko w życiu jest względne i przypadkowe, jak subiektywnie postrzegamy nasze doświadczenia, i jak to samo wydarzenie ujrzane z innej perspektywy, innymi oczami albo po jakimś czasie może okazać się zupełnie czymś innym niż do tej pory myśleliśmy. Znacie? Uwielbiacie tak jak ja? Jeśli nie to sięgnijcie, a będziecie zachwyceni.

A jakie są Wasze ukochane książki, które czytacie z dziećmi?

Autor: co pozostaje / what remains

My name is Gosia, in life I love traveling, discovering extraordinary places, running, good tv series, raspberries and Lindt chocolates. I don’t like getting up early in the morning, blue and red colours next to each other, washing up wooden things gives me goosebumps. I am mum to 8 year old Lily and baby Joseph. Fresh experience of having a baby again brutally reminded me, that time doesn’t flow steadily like a forest stream, but races like a leopard in the savanna and fiercely snatches from me every passing hour, in the manner he deals with a gazelle he just hunted. I was thinking about writing a blog for a long time, but my extremely introverted nature has been effectively holding off any desires to express myself. But here I am putting constraints of my nature aside and trying to stop things slipping through my fingers, precious moments going by in a blur. My hope is that blog will bring out and save things that give the days colour and shape, and will capture and treasure what remains.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s