Pożegnanie z latem (i wolnością :) w Portugalii

Końcówkę sierpnia i pierwszy tydzień września w tym roku spędziliśmy w Portugalii. Przylecieliśmy na Algarve, czyli słynne wybrzeże. Najpierw zatrzymaliśmy się kilka dni w Albufeirze przy Praia da Oura (bardzo fajna średniego rozmiaru plaża), a po kilku dniach spędzonych w Lizbonie wróciliśmy nad morze, tym razem do Portimao, na Praia da Rocha, która jest gigantyczną plażą, ale bynajmniej z tego powodu nie mniej fajną.

Od naszego powrotu minęło zaledwie 2 tygodnie, a moja tęsknota za latem sięga zenitu i ogólnie ten powiew jesiennego wiatru w tym roku sprawia, że bardziej niż zwykle łzawią mi oczy. Z wrześniem nadeszło w naszym życiu wiele końców: koniec wakacji, koniec urlopu macierzyńskiego, wraz z wrześniowymi pierwszymi urodzinami koniec niemowlęctwa Józia. Zapewne jak z każdym końcem i wiele początków, więc nie dramatyzujmy za bardzo :). Zapraszam was na ciepłe portugalskie zdjęcia, chodźcie się troche ogrzać i powspominać lato :).

Na Algarve najlepiej wynająć samochód, pojeździć po całym wybrzeżu i odkrywać różne plaże. A jest ich całe mnóstwo, od wielkich i szerokich jak w Rio, do malutkich zatokowych z wielkimi muszlami. Wszystkich ich wspólnym znakiem szczególnym są skały. Samotne skały w wodzie, wyglądające jakby rzucone przez olbrzyma w zabawie kamienie, tudzież wielkie skalne ściany okalające całą plażę, wszystkie robią wyjątkowy klimat i dzięki nim portugalskie wybrzeże jest unikalne jeśli chodzi o scenerię.

Żeby zaoszczędzić wszystkim, którzy myślą o wakacjach w Portugalii kilka godzin czasu googlowania, zamieszczam tutaj listę najlepszych plaż wokół popularnych miast w Algarve:

W rejonie Albufeiry:

Praia da Oura

Praia dos Pescadores (duża)

Praia de Sao Rafael

Praia da Falesia (duża)

 

W rejonie Portimao:

Praia da Rocha (duża)

Praia dos Tres Irmaos

Praia de Benagil (ze słynnymi jaskiniami)

Praia da Vau

Praia do Alemao

 

W rejonie Lagos:

Praia do Camilo

Praia Porto de Mas

Praia dona Ana

Praia da Batata

Algarve w sezonie wakacyjnym jest niesamowicie zatłoczone, także wybierając się gdziekolwiek trzeba liczyć się z długimi kolejkami, a najlepiej kupić bilety online wcześniej, lub zadzwonić i zorientować się w sytuacji. My wybraliśmy się na oddaloną kilkanaście km Praia de Benagil, gdzie oprócz spektakularnych muszli są też słynne jaskinie, na które trzeba podpłynąć łódką. Są dosłownie rzut beretem od plaży, i zawód był level hard, gdy okazało się, że wszystkie łódki są już wykupione, na ten dzień i na kolejny.

Podobnie sytuacja wygląda z waterparkami. Po lekturze opinii na tripadvisorze podjęłam decyzję, że nie pojedziemy do żadnego, właśnie ze względu na zatłoczenie. Przekonałam się, że była to słuszna decyzja, gdy mijaliśmy kilka na trasie i wszędzie kolejki na każdą zjeżdżalnię po samo niebo, serio chyba trzeba się wystać ze 2 godziny minimum żeby na czymkolwiek się przejechać.

Niedaleko Albufeiry jest też park linowy Parque Aventura, warto zadzwonić wcześniej i upewnić się, że na pewno w ten dzień jest otwarty, albo, że nie ma bookingów grupowych. super sprawa, jeśli macie starsze dzieci albo nastolatki, a pogoda jest średnio plażowa.

IMG_2582
Golden Beach 3HB w Albufeirze – bardzo fajne apartamenty blisko plaży, duży salon, w pełni wyposażona kuchnia i sypialnia, i muzyka przy basenie suuper, żadnego umc umc, co się rzadko zdarza, polecam 🙂

IMG_254844655871461_0ba370facd_o

IMG_2572
widziałam już różne drzewa, ale nektarynkowego jeszcze nigdy 🙂

IMG_2573

IMG_2586
Praia da Oura

IMG_2590IMG_2592IMG_2680IMG_2713

Plażowanie przełamaliśmy kilkudniowym wypadem do Lizbony, i był to fajny przerywnik, bo przez 10 dni na samej plaży chyba by nam się nudziło. Jeśli chodzi o atrakcje dla dzieci, to są dwa bezkonkurencyjne miejsca, które musicie zaliczyć, w dodatku są naprzeciwko siebie: Oceanario de Lisboa i centrum nauki dla dzieci Ciencia Viva.

Oceanarium to głównie ogromny zbiornik z rekinami, płaszczkami i całym mnóstwem innych ryb, które można oglądać przez wielke okna, w różnych miejscach. Trochę zabrakło mi tu tunelu i więcej zaszklonej powierzchni, bo jednak to robi wrażenie jakby się było w tej wodzie, ale i tak było super. Zwróćcie uwagę na wystawę o zanieczyszczaniu morza – moim zdaniem świetna, i choćbyście nie wiem jak byli głodni, nie jedzcie w tutejszej restauracji – skillsy kucharzy pozostawiają wiele do życzenia, łagodnie mówiąc :). Nas zaciekawiły też meduzy w morzu, (dobrze widać je z mostu przed wejściem do oceanarium), a konkretnie ich liczba i rozmiar, jedna obok drugiej i naprawdę dorodne okazy.

IMG_2753IMG_2758IMG_2760

IMG_2825
ryba z japonek 🙂

IMG_2797IMG_2788IMG_2784IMG_2769IMG_2829

W Ciencia Viva każdy znajdzie coś dla siebie. Podobało się i nam dorosłym, i ośmioletniej Lilce, i rocznemu Józiowi. Można pograć na harfie bez strun, pobawić się w iluzje optyczne i sensoryczne, a nawet pokopać się prądem :). Józiowi strasznie podobał się robot który jeździł w pierwszej sali, cały czas za nim chodził i chciał go pchać (jak wszystko zresztą ostatnio). My z Lilą zaliczyliśmy wszystkie eksperymenty i nawet jazdę rowerem po linie!

IMG_2748IMG_2995

IMG_2997
tak wyglądają stół i krzesła w oczach trzylatka

IMG_3005IMG_3006IMG_3009IMG_3010IMG_3012IMG_3020

Telecabine Lisboa, czyli kolejka linowa jest też ekscytującą opcją dla dzieci, kosztuje tylko kilka euro i jest tuż obok oceanarium i Ciencia Viva, więc można się przejechać i zobaczyć Lizbonę z lotu ptaka.

IMG_2830

Jeśli chodzi o to, co wszystkie dzieci lubią najbardziej i wyczekują bardziej niż gwiazdki, czyli zwiedzanie miasta, najlepiej podjechać do Alfamy – dzielnicy na starym mieście, i tam dać dzieciom łapówkę w postaci lodów – tak skorumpowane na pewno zgodzą się pospacerować z wami wąskimi, malowniczymi uliczkami i oglądać pocztówkową panoramę starej części Lizbony.

Jeśli macie wózek, dodatkowym utrudnieniem, oprócz upału, jest kostka brukowa, którą wyłożona jest cała starówka – dość mocno telepie. Całej sprawy nie ułatwia fakt, że Lizbona położona jest na siedmiu wzgórzach, wiec mamy dodatkowy wycisk w postaci wspinaczki miejskiej.

Tak jak znakiem szczególnym tutejszych plaż są skały w kolorze piaskowym, tak znakiem rozpoznawczym Lizbony są kafelki na elewacji budynków. Nigdy chyba wcześniej nie widziałam, by płytki łazienowe przyklejać na ścianach zewnętrznych, a już na pewno z takim ornamentowaniem na taką skalę się nie spotkałam, i nie mogłam przestać pstrykać zdjęć, bo każdy kolor i wzór wydawał mi się wyjątkowy, a wszystko to razem tworzy niezwykle barwne i unikalne tło miejskie.

Może zbyt wiele się spodziewałam, bo od znajomych słyszałam wiele zachwytów nad Lizboną, a może mam tak, że nie jestem już w stanie zachwycić się miastem (zdecydowanie bardziej wolę dzicz), ale Lizbona nie powaliła mnie na kolana. Owszem Alfama i płytki rzeczywiście bardzo mi się podobały, ale całe miasto jest trochę obskurne, wysokie, odrapane kamienice stoją zrezygnowane w nostalgicznym wspomnieniu dawnej świetności. Tak w ogóle to strasznie mi to wszystko przypominało Havanę, ta architektura zastygła w przykurzonych kolorach, w udawanej pozie chwały i nadwątlonej monumentalności.

IMG_2837IMG_2842IMG_2931IMG_2935IMG_2937

W każdym przewodniku pisze, że koniecznie trzeba w Lizbonie przejechać się jednym ze starych zabytkowych tramwajów. My powiedzieliśmy pas, średnia przyjemność w ukropie, totalnym ścisku i smrodku.

IMG_2915
ten akurat jest pusty 🙂

IMG_2909IMG_2942

IMG_2954
Alfama

IMG_2960IMG_2981IMG_2988

IMG_7191
Alfama – widok na stare miasto

IMG_7211

Praia da Rocha w Portimao, – szerokość plaży i wysokość fal – rozmiar XXL. U dzieciaków fun z grzebania w piasku i ze skakania przez fale poziom expert. Spójrzcie zresztą sami:

c0075fdb-da38-4d33-bd2f-0d9ab0f337dcd1f3bfa1-08ae-49ea-9bf8-a61ffd827a68a3bdcbbc-d980-4992-81e7-0c8b92ba49761454444b-c76e-40cf-841e-9247d3ec72f682812e75-17ee-426a-8780-7827abf949a8887fb8c3-fa05-4f1c-9072-2db59185a1a7791689c4-10dd-4c33-8af3-35a7eeb3b8c5685efbb5-9d8e-4e7a-8951-f75188501f34a1e39b9d-848c-4d03-a21d-a5534ca4d13c834f0730-fbac-4b2b-9e0a-4fc0f496351675f9f485-dac8-4cd3-b04a-fb7dfab9721a21e94d60-4133-41e1-a947-785d0fddad444a4d0514-1be0-4e67-94a8-1dc4d428d636a38c4c70-5ac7-4c11-8eb0-abb5fc3110140f54b697-92ed-4655-ac90-359a4cda5cbd

a917538d-451e-47fb-92c3-8fe3dd116f3a
Praia de Benagil, gdzie ominęła nas szansa na wyprawę do jaskiń (a po to tu przyjechaliśmy !!!)

989543a2-eb4e-4501-8f4a-1a3bc643d399

05766149-767a-49ab-afad-c0d99abbf43d
muszle na Praia de Benagil

96cefe41-1952-43da-8206-444253045727a35eea05-5c0e-4b2e-8ec0-189d1051244d

 

66358830-80ac-4cca-9a62-41916316e64c31615174-1967-4f8a-9fd3-482e05ab525cIMG_7292b7023a6d-9a95-4c7a-9a6f-6b2e09734555

Inne miejsca warte uwagi:

Fiesa czyli festiwal figur z piasku, w miasteczku Pera, to miejsce, w które koniecznie trzeba się udać, i mega żałuję, że zabrakło nam na nie czasu. Lilka bardzo chciała tam jechać, ale tak odkładaliśmy i odkładaliśmy, że w końcu nie pojechaliśmy. Na powierzchni 15 000 m2 znajdują się figury z filmów, historii, muzyki, bajek, wykonane z 350 000 ton piasku przez kilkudziesięciu rzeźbiarzy. Nieźle, co?

Ponta de Piedade – formacje skalne i klify niedaleko Lagos, wycieczki łodziami na Ponta są bardzo popularne, podobnie jak do jaskiń na Praia de Benagil (btw obydwa kierunki mega), także trzeba zabukować wcześniej (można też wypożyczyć kajaki).

Na obrzeżach Lizbony – Jamor Adventure Park, czyli park linowy.

Na koniec coś specjalnego, dwa filmy z wycieczki, hope you’ll enjoy 🙂

Autor: co pozostaje / what remains

My name is Gosia, in life I love traveling, discovering extraordinary places, running, good tv series, raspberries and Lindt chocolates. I don’t like getting up early in the morning, blue and red colours next to each other, washing up wooden things gives me goosebumps. I am mum to 8 year old Lily and baby Joseph. Fresh experience of having a baby again brutally reminded me, that time doesn’t flow steadily like a forest stream, but races like a leopard in the savanna and fiercely snatches from me every passing hour, in the manner he deals with a gazelle he just hunted. I was thinking about writing a blog for a long time, but my extremely introverted nature has been effectively holding off any desires to express myself. But here I am putting constraints of my nature aside and trying to stop things slipping through my fingers, precious moments going by in a blur. My hope is that blog will bring out and save things that give the days colour and shape, and will capture and treasure what remains.

5 thoughts

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s