Bieganie z dzieckiem czyli czas odnaleziony

Słuchanie warczących aut podczas spaceru albo jazda autem to dwa skuteczne środki nasenne dla niemowląt. Wiadomo, spacery są wskazane, dziecko musi się dotlenić (chociaż nie wiem jak z tym dotlenianiem w środku miasta pełnego spalin i smogu) ale też uspokoić i odpocząć. W naszym przypadku właśnie z tego względu spacer jest koniecznością bo Józio tylko na spacerze jest w stanie pospać dłużej niż 20 minut (tyle średnio trwa jego drzemka w domu). Hałas ulicy i kołysanie wózka momentalnie odsyłają go do krainy Morfeusza. Problem w tym, że o ile w maju wyjście na 2 godziny byłyby przyjemnością, w styczniu może zmienić się w torturę, zwłaszcza, że trzeba powtarzać to codziennie. Deszcz, śnieg, mróz, przemarznięte stopy i dłonie, wiatr popychający brutalnie na wszystkie strony, tak, że prawie odlatuję z wózkiem i parasolem wywróconym na lewą stronę. Początkowo próbowałam dezerterować z tej spacerowej służby do sklepów i centrów handlowych, podstęp jednak od razu zostawał wykryty, synek wymownie dawał mi znać wysokiego tonu piskiem, że nie da się nabrać i nie ma mowy o dalszej drzemce. Tak więc kiedy wszystko wskazywało na to, że mój los jest przesądzony i przez najbliższe pół roku będę pałętać się bez celu po ponurych jesienno – zimowych ulicach, wpadłam pewnego dnia na genialny pomysł. Otóż kupiłam wózek do biegania – biegam od wielu lat, uwielbiam i bardzo brakowało mi aktywności fizycznej po urodzeniu Józia, dlatego postanowiłam spróbować jak to będzie biegać we dwójkę.

Jako, że mam bugaboo cameleon postanowiłam po prostu dokupić bazę do biegania również bugaboo, w ten sposób mogę korzystać z siedziska, które już mam i przekładać je z jednego wózka do drugiego. Nie próbowałam innych wózków do biegania, ale myślę, że ten jest świetny. Bardzo stabilny, sunnie po nawierzchni płynnie – naprawdę bardziej jakby płynął niż jechał. Koła przypominają zwykłe koła rowerowe, są tylko trochę mniejsze, dobrze napompowane (pompka jest w zestawie) świetnie amortyzują nierówności terenu. Drugie podobieństwo do roweru to podłużny hamulec ręczny znajdujący się tuż pod miejscem, w którym trzymamy ręce, bardzo wygodne i skuteczne, gdy trzeba nagle zahamować. Oprócz tego jest też zwykły hamulec jak w normalnych wózkach. Jest też zabezpieczenie w postaci paska zakładanego na nadgarstek, dzięki temu wózek nam nie ucieknie, gdy go przypadkiem puścimy. Trzeba jedynie dokupić adaptery, gdyż nie są dołączone do zestawu. Pozwalają one manewrować siedziskiem zupełnie jak w zwykłym wózku, czyli możemy zmieniać pozycję z siedzącej na leżącą, kiedy dzidziuś zaśnie lub z tyłu do przodu, kiedy zapragnie zwiedzać świat 🙂

Zanim zaczniecie biegać warto pamiętać o kilku rzeczach. Koła w wózkach do biegania nie skręcają, mogą jechać tylko prosto, dzięki temu wózek podczas biegu porusza się w linii prostej, jeśli chcemy skręcić musimy zwolnić i lekko podważyć wózek. Z tego względu najlepsza będzie trasa po linii prostej, bez żadnych zakrętów, bo jednak zatrzymywanie się co chwilę jest denerwujące i burzy rytm biegu. Nawierzchnia powinna być gładka, by maluszka za bardzo nie telepało. Zawsze staram się wyjść kiedy synek jest po obiedzie i jest zmęczony i gotowy na drzemkę, bo jeżeli ma zbyt dużo energii może protestować i nie chcieć tak długo siedzieć w wózku. Na początek lepiej wybrać się niedaleko i na niezbyt długo, żeby zobaczyć jak dziecko reaguje na bieg, i czy wy dobrze się z tym czujecie, bo jest różnica pomiędzy bieganiem samemu a pchaniem dość dużego wózka z kilkukilogramowym pakunkiem. Ja miałam obawy, że będzie mi źle i niewygodnie bo nie będę mogła machać rękami 🙂 ale jak się okazało w ogóle mi to nie przeszkadza, biega się naprawdę super wygodnie. W okresie jesienno – zimowym można założyć na wózek folię przeciwdeszczową, żeby wiatr nie wiał dziecku w buzię, zawsze zabieram też 2 zabawki, by nie nudził się, kiedy zbudzi się wcześniej (biegamy godzinę i 40 minut), telefon, wodę dla siebie, i dodatkowy kocyk, na wypadek gdyby było zimniej niż myślałam, wszystko to można włożyć do koszyka pod wózek, który ma elastyczne paski, dzięki którym rzeczy nie wypadną podczas biegu.

Jak oceniam nasze bieganie z perspektywy pięciu miesięcy? Był to jeden z lepszych pomysłów na które kiedykolwiek wpadłam. Odkąd spacery zastapiłam bieganiem nasze życie totalnie się odmieniło. Mogę kontynuować moje hobby sprzed ciąży, jednocześnie opiekując się dzieckiem, po prostu mistrzostwo świata. Życie z niemowlęciem oznacza, że dobowy przydział czasu dla siebie skurczył się do 1%, dlatego odkąd zaczęłam biegać z synkiem czuję się, jakbym dostała podarunek tego czasu, który jest po prostu bezcenny. To błogosławieństo dla mojej umęczonej głowy, wiatr odświeża mój umysł, oddycham głęboko, wszystkie rozproszone myśli i uczucia wracają na swoje miejsce jak starannie ułożone ubrania do szafy. Pomimo zmęczenia i braku snu, po bieganiu wracam pełna energii, naładowana endorfinami, mam nowe siły by stawić czoła pralce, zmywarce, odkurzaczowi i innym domowym potworom. Biegamy niemal codziennie, to nasze wspólne chwile, kiedy każdy czuje się dobrze i oddaje się swojej ulubionej przyjemności. Józio od razu zasypia kołysany w sunącym wózku a ja biegnę, robię to co lubię, jestem sobą.

39457609361_5c02694cc6_o
grudzień

IMG_6518.JPG

Autor: co pozostaje / what remains

My name is Gosia, in life I love traveling, discovering extraordinary places, running, good tv series, raspberries and Lindt chocolates. I don’t like getting up early in the morning, blue and red colours next to each other, washing up wooden things gives me goosebumps. I am mum to 8 year old Lily and baby Joseph. Fresh experience of having a baby again brutally reminded me, that time doesn’t flow steadily like a forest stream, but races like a leopard in the savanna and fiercely snatches from me every passing hour, in the manner he deals with a gazelle he just hunted. I was thinking about writing a blog for a long time, but my extremely introverted nature has been effectively holding off any desires to express myself. But here I am putting constraints of my nature aside and trying to stop things slipping through my fingers, precious moments going by in a blur. My hope is that blog will bring out and save things that give the days colour and shape, and will capture and treasure what remains.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s