Arłamów czyli jedyny taki obiekt w Bieszczadach

Pochodzę z Sanoka, więc rzut beretem od Bieszczad. Tam też spędziłam wiele dni wczesnej młodości, szczególnie podczas wakacji w liceum. Wyglądało to tak, że braliśmy śpiwory i namiot, łapaliśmy stopa nad Solinę, do Ustrzyk czy do Polańczyka i spędzaliśmy kilka dni na festiwalach folkowych, koncertach Dżemu i innych zespołów, za którymi szalały wtedy tłumy zbuntowanych nastolatków. My nie byliśmy zbuntowani, byliśmy paczką przyjaciół, uwielbialiśmy być razem, a gdzie może być lepiej gdy ma się 17 lat niż w lecie w Bieszczadach, gdy wakacje, beztroska, lato w pełni, pieniędzy dużo nie trzeba, gdy się śpi pod namiotem i podróżuje stopem. “Powietrze jest, dwie ręce mam, dwie nogi mam, w chlebaku chleb, do chleba ser, do picia deszcz” jak śpiewał Edward Stachura – my też byliśmy “zapowietrzonymi” i zupełnie nie przeszkadzało nam to, że często nie było za bardzo jak się umyć, woda w Solinie nam wystarczała. Tak spędzaliśmy każde lato, bawiąc się, tańcząc, będąc młodzieńczo i beztrosko szczęśliwymi. Do dziś wspominam te czasy jako jedne z najlepszych w swoim życiu. Moje minimalistyczne jeśli chodzi o dach nad głową, bieżacą wodę i wikt i opierunek doświadczenia z młodości sprawiły, że słowa luksus i Bieszczady to dla mnie oksymoron. Aż tu nagle po latach trafiłam do Arłamowa. Jakże inne to było od wszystkiego co pamiętałam. I wiem, że wiele osób ma sentyment do typowych bieszczadzkich kwater bez fajerwerków, o wyposażeniu podstawowym i tradycyjnym wystroju, nawet po to tu przyjeżdżają, by doświadczyć tej prostoty, jednak trzeba przyznać, że hotel Arłamów to wyjątkowe miejsce w górskim krajobrazie, a widoki zapierają dech w piersiach, spójrzcie sami:

IMG_0125IMG_013229142065420_6737ce1060_oIMG_3942IMG_3938IMG_3937IMG_0492

IMG_0121IMG_012429430238545_71f9befc29_o28808680953_eae0117e27_o

Arłamów to obiekt wypoczynkowo – sportowy, więc będzie to świetny wybór jeśli lubicie sport i chcecie odpocząć:). Pokoje są duże i przestronne, ja szczególnie lubię mięciutki dywan, którym są wyłożone nie tylko podłogi w pokojach lecz całe piętra. Jak się bosą stopą dotknie takiego luksusowego dywanu to faktycznie można poczuć się jak VIP:). Do dyspozycji mamy także profesjonalne 3 poziomowe Spa & wellness z 14 -ma gabinetami zabiegowymi. Dużym minusem jest to, że nie ma stąd wyjścia na żaden szlak, więc żeby wyjść w góry trzeba podjechać do innych miejscowości. Szkoda, bo nie wyobrażam sobie nic lepszego niż wskoczyć do jacuzzi i sauny po całym dniu wędrówki, po prostu marzenie. Jeśli chcecie się pozytywnie wymęczyć to oprócz wyjścia w góry jest dostępnych wiele innych opcji. Mamy do wyboru basen wewnętrzny z torami pływackimi i brodzikiem dla dzieci, zewnętrzny basen termalny, boisko do gry w koszykówkę, siatkówkę, piłkę nożną, hala do gry w squasha i badmintona, pola golfowe, korty tenisowe, jazda konna, profesjonalna siłownia sportowa, ścianka wspinaczkowa o wysokości 19m, dwie strzelnice sportowe. Po wysiłku fizycznym przyda się rozluźnić mięśnie a możemy to zrobić udając się do sauny (kilka różnch rodzajów), bani ruskiej, jacuzzi, łaźni parowej i aromatycznej. Basen termalny na zewnątrz z przepięknym widokiem ma cieplutką wodę – 36 stopni, i choć nie byłam w zimie, to musi być super siedzieć w basenie, gdy na jego krawędzi i wszędzie dookoła leży śnieg.

IMG_0086IMG_0088IMG_0086 copyIMG_0087IMG_0081IMG_0089IMG_3939IMG_3946IMG_013729430224945_6cba603209_oIMG_3943IMG_011029322172342_91f841c0ff_o

Na zewnątrz mamy też jacuzzi, a kierując się od niego ścieżką na prawo można zobaczyć renifery przechadzające się w zagrodzie. Jednym słowem pyszne widoki dla oka i ducha, a możemy sie nimi delektować w niczym niezakłóconym spokoju posyłając potomstwo do klubu / przedszkola, które jest dobrze wyposażone i  utrzymane i myślę, że dzieci tak do sześciu lat na pewno nie będą się tam nudzić. W ofercie dla dzieci jest też specjalnie wyposażona sala do zajęć plastycznych, sala multimedialna, plac zabaw, lekcje pływania oraz wypożyczalnia rowerów.

Także jak widzicie jest tu tyle atrakcji, że spokojnie można wypełnić cały dzień, nawet jeśli będzie padać (można też wtedy urządzić sobie nocną kąpiel pod gwiazdami w podgrzewanym basenie – polecam:). A lasy parujące rano po deszczu wyglądają spektakularnie, jakby oddychały.

IMG_4553IMG_0171

Obiekt słada się z dwóch części – hotelu oraz Rezydencji. Rezydencja czyli historyczny Arłamów to dawny obiekt Urzędu Rady Ministrów, który został wybudowany w latach 60-tych jako zamknięty i utajniony ośrodek rządowy. Z ośrodka korzystali jedynie przedstawiciele najwyższych władz PRL oraz ich goście, tutaj miały miejsce spotkania polityczne, biesiady, imprezy i polowania. Tutaj podczas stanu wojennego w 1982 roku internowano Lecha Wałęsę. Do kompleksu Arłamów należą także oddalone o 12 km dwie wille – Trójca i Gruszowa. Trójca to 4 wille o tradycyjnym góralskim wystroju z pięknym tradycyjnym wnętrzem i ornamentami wykonanymi przez najlepszych cieśli z Podhala, Gruszowa ma bardziej nowoczesny charakter.

Kuchnia w Arłamowie według mnie jest bardzo dobra, mamy do dyspozycji 3 restauracje. W menu znajdziemy między innymi  tradycyjne polskie potrawy jak placki po węgiersku, pierogi, rosół itp. ale nie tylko, często kolacje są komponowane tematycznie i np. serwowane są potrawy wybranego kraju danego wieczoru.

IMG_0490
restauracja
IMG_3941
pokój dwuosobowy
IMG_0151
placki po węgiersku z grzybami
IMG_0152
deser, lody z owocami:)

 

W ostatnich latach Arłamów zyskał rozgłos po tym jak polska reprezentacja piłki nożnej przyjechała tu trenować, zresztą już za kilka tygodni znowu przyjeżdżają przygotowywać się do mistrzostw świata, dobry moment dla fanów piłki by się tu wybrać, choć ceny mogą zwalać z nóg. Normalnie też jest raczej drogo, za podwójny pokój ze śniadaniem zapłacimy średnio 400 zł za dobę, czasami nawet więcej, zależy od sezonu. Na pewno jest to ekstra opcja, jeśli tak jak my traficie na słabą pogodę będąc w Bieszczadach, tutaj nawet w deszcz możecie świetnie spędzić czas z dziećmi, jeśli nawet miałby to być jeden dzień to warto tu zajrzeć.

 

Autor: co pozostaje / what remains

My name is Gosia, in life I love traveling, discovering extraordinary places, running, good tv series, raspberries and Lindt chocolates. I don’t like getting up early in the morning, blue and red colours next to each other, washing up wooden things gives me goosebumps. I am mum to 8 year old Lily and baby Joseph. Fresh experience of having a baby again brutally reminded me, that time doesn’t flow steadily like a forest stream, but races like a leopard in the savanna and fiercely snatches from me every passing hour, in the manner he deals with a gazelle he just hunted. I was thinking about writing a blog for a long time, but my extremely introverted nature has been effectively holding off any desires to express myself. But here I am putting constraints of my nature aside and trying to stop things slipping through my fingers, precious moments going by in a blur. My hope is that blog will bring out and save things that give the days colour and shape, and will capture and treasure what remains.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s