Majorka czyli pełnia lata końcem maja

Szukanie słonecznego kierunku w Europie na wakacje w maju zawsze wywołuje we mnie mieszanie uczucia. Z jednej strony temperatury juz całkiem przyzwoite ale jednak na plażowanie i pluskanie sie całymi dniami w morzu trochę jeszcze za wcześnie. Na wyspach kanaryjskich pogoda jest letnia i raczej stabilna przez cały rok, jednak już je zwiedziliśmy, dlatego chcieliśmy wypróbować inny kierunek. W tym roku wybór padł na Majorkę pod koniec maja z dwóch powodów: wtedy wypada Lilki tygodniowa przerwa w szkole a mój szósty miesiąc ciąży trochę odstraszył nas od tropików gdzie na dzień dobry komary mogą poczęstować nas ziką, dengą i innym świństwem.

Nie miałam zbyt dużych oczekiwań bo raczej zawsze myślałam o Majorce jako o miejscu przeciętnym z plażami na powiedzmy czwórkę z plusem, gdzie tłumy przylatują na wieczory panieńskie i kawalerskie zaczynając sowicie zakrapianą imprezę, trwającą ciągiem kilka dni już w samolocie. Ot taka stereotypowa wizja. Przekonałam się jednak, że omijając typowo imprezowe miejsca wyspy jak Magaluf, można na Majorce znaleźć ciszę i spokój i odpocząć w miejscach z wodą o dziwo wyglądającą rzeczywiście tak jak na podrasowanych Google images. Bilety samolotowe kupiliśmy osobno, starając się wyhaczyć najlepszą ofertę, przez kilka dni obserwując jak ceny rosną i spadają, a jak już mieliśmy bilety na spokojnie zaczęliśmy się rozglądać za hotelami. Wylądowaliśmy w Palma de Mallorca, gdzie zatrzymaliśmy się na jedną noc i kolejny cały dzień, by późnym popołudniem udać się do Cala Mesquida. Po wspaniałych trzech dniach tam spędzonych pojechaliśmy w stronę Alcudii, konkretnie w rejony Playa de Muro (zatrzymaliśmy sie w świetnym hotelu Iberostar Albufera Playa), choć nasz pierwotny plan był inny, ale o tym za chwilę.

IMG_1112
Plaża w Palmie z naszego okna, bezwietrzny dzień, bez fal
IMG_1120
Te dwie małe kropki to my, tak daleko od brzegu a woda po pachy:)

IMG_0860IMG_1122

IMG_1128
Plaża w Palmie

Zdecydowanym plusem wszystkich trzech miejsc, które odwiedziliśmy są plaże z ciepłą wodą i płytką nawet kilkanaście metrów w dal. Ja raczej nogi wyżej niz za kolano nie moczę w wodzie o temperaturze niezbliżonej do tej w mojej wannie (do tej pory znalazłam taka na Malediwach i na plaży w Australii, z czego ta ostatnia byla chyba nawet cieplejsza niz wanna) a woda na Majorce była nawet dla mnie przyjemna. Plaże w Alcudii I w Palmie sa wielkie I rozległe, wymarzone spoty na skoki przez fale. Plaza w Palmie, mimo ze miejska, też jest świetna, ogromna nie wiem czy to reguła ale woda tam była w tym czasie najcieplejsza i muszle największe i najbardziej rożnorodne.

Cala Mesquida to plaża niewielka lecz piękna, z turkusową, przezroczystą wodą jak na Malediwach (prawieJ), idealna dla rodzin z małymi dziećmi, których zresztą jest tutaj przeważająca ilość, bo dzięki położeniu w niewielkiej zatoczce prawie nie ma tam fal, do tego jest płytko i można spokojnie brodzić sobie dobrych kilkanaście metrow wgłąb, kojąc zmysły cudnym widokiem. Jeśli planujecie się tam wybrać polecam hotel, w którym my się zatrzymaliśmy – Viva Cala Mesquida Resort & Spa. Świetny na wyjazd z maluchami wózkowymi i tymi trochę starszymi. Są tutaj miejsca zabaw dla dzieci, kids club, basen ze statkiem i zjeżdzalniami. Myślę, że starszaki też nie bedą się tu nudzić bo w końcu duży basen i morze to też atrakcje same w sobie. Pyszne jedzenie, roślinność i zadbane ogrody sprawiają, że niczym nie przypomina prymitywnych i molochowatych hoteli all inclusive, w których prędzej można dostać depresji niż wypocząć.

IMG_0997DCIM100GOPRO

DCIM100GOPRO
Autentyczne odcienie koloru niebieskiego w Cala Mesquida, zero retuszu.

IMG_0976IMG_0944IMG_0963

Polecam wam nie zatrzymywanie sie na cały czas wakacji w jednym miejscu, zabukowanie kilku dni w różnych miejscach jest super urozmaiceniem i da Wam szansę zobaczenia różnych plaż i miejscowości, a jeśli któraś jest marna to zawsze jest pocieszenie ze to tylko dajmy na to 2 noce i potem przenosicie sie gdzie indziej. My na Majorce zrezygnowaliśmy z Puerto Pollensa, które mieliśmy zabukowane na tydzień, bo okazało się, że przy hotelu nie ma żadnej plaży, nadającej się do użytku (zabrakło czasu na porządny research) i pojechaliśmy na 5 nocy do Alcudii, a na ostatnią do Palmy. Jeśli bukujecie hotele na stronach typu booking.com lub hotels.com zawsze warto wybrać opcję free cancellation jeśli jest dostępna, to da Wam możliwość zmiany planów w ostatniej chwili. Pamietajcie też, że planując częste przemieszczanie trzeba rozsądnie sie spakować i ograniczyć liczbę waliz do minimum. Ja popełniłam ten błąd, że spakowałam cały dom i million pierdół z myślą, że większość dni spędzimy w jednym miejscu i mogę z czystym sumieniem zabrać póllitrowe balsamiki i inne mazidła. Jako że na miejscu zmieniliśmy plany, skończyło sie tak ze sklinaliśmy te tonowe balasty za każdym razem kiedy trzeba je było pakować, zamykać i tachać z samochodu do hotelu. Naprawdę zawsze lepiej ograniczyć ilość rzeczy, ubranie zawsze można przeprać, a podobno dowiedziono że i bez balsamiku od razu się nie umiera, wiec zamiast bez przerwy sie irytować i przewalać stosy rzeczy szukając czegoś, lepiej wybrać opcję minimalistycznego porządku w bagażu (właściwości uspokajająco – relaksujące potwierdzone), i nie marnować połowy wakacji na jego ogarnianie.

IMG_1054IMG_1063

IMG_1067
Playa de Muro, region Alcudii, zapalony budowniczy zamków w akcji:)

Gdy zatrzymaliśmy się w Palmie odwiedziliśmy też dwie małe zatokowe plaże poza miastem – Cala Comtessa i przylegającą do niej Xinell, nie polecam ich jednak, bo mimo że ładne, są tak zatłoczone, że ciężko znaleźć miejsce żeby rzucić gdzieś swoje toboły, o leżeniu już nie wspomnę, chyba że nie przeszkadza nam przydeptywanie kończyn i sypanie piachem w twarz przez innych wywczasowiczów. Poza tym jeśli tak jak my wcześniej byliście w Cala Mesquida, to te plaże na pewno jej nie przebiją.

IMG_1146IMG_1137

IMG_1143
Tłok w Cala Comtessa

Z atrakcji dla dzieci warto wymienić Hidropark i Aquarium w Palmie, na chłodniejszy dzień polecam Jungle Park czyli park linowy na trasie do Cala Comtessa i Xinell.

Zanim zdecydujecie sie na konkretne miejsce czy hotel zajrzyjcie zawsze na tripadvisora, dla mnie to najlepsze zródło wiedzy, i zawsze sprawdzam zdjecia, opinie i rating przed zabukowaniem. Ludzie zamieszczają prawdziwe surowe zdjęcia bez retuszu, po ilośći pozytywnych opinii można trafnie ocenić czy to będzie dobry wybór czy nie, i wyłapać wady typu ze ta super plaża na zdjęciach to nie od razu sie zaczyna po wyjściu za próg naszego domku tylko jeszcze ulic kilka trzeba przeczłapać. Sugerując sie tylko sfotoszopowanymi zdjęciami na stronie hotelowej można sie nieźle przejechać więc warto poświecić trochę czasu na research na tripadvisorze (+ czytanie opinii jest przyjemne i wciagające). Kiedyś sobie powiedziałam, że nie pojadę 2 razy w to samo miejsce, tylko będę zwiedzać za każdym razem coś nowego (do czasu gdy już wszystkiego nie zobaczę J, wtedy wybiorę te miejsca, w które chcę wrócić), ale myślę, że na Majorkę jeszcze kiedyś pojedziemy. Jest w miarę, tanio, blisko, ciepło, bezpiecznie, przyjaźnie dla małych dzieci, więc jest to bardzo wygodny kierunek na spontaniczne, niewymagające szczególnego przygotowania wypady, więc jeśli odkryliście jakieś inne piękne miejsca na Majorce koniecznie dajcie znać, chętnie odwiedzę następnym razem.

IMG_1016IMG_1013

IMG_1173

Plecak – kupa  – taką pamiątkę Lila postanowiła przywieźć z Majorki:)

IMG_1176
A to nasze tradycyjne już zbiory muszelkowe

Autor: co pozostaje / what remains

My name is Gosia, in life I love traveling, discovering extraordinary places, running, good tv series, raspberries and Lindt chocolates. I don’t like getting up early in the morning, blue and red colours next to each other, washing up wooden things gives me goosebumps. I am mum to 8 year old Lily and baby Joseph. Fresh experience of having a baby again brutally reminded me, that time doesn’t flow steadily like a forest stream, but races like a leopard in the savanna and fiercely snatches from me every passing hour, in the manner he deals with a gazelle he just hunted. I was thinking about writing a blog for a long time, but my extremely introverted nature has been effectively holding off any desires to express myself. But here I am putting constraints of my nature aside and trying to stop things slipping through my fingers, precious moments going by in a blur. My hope is that blog will bring out and save things that give the days colour and shape, and will capture and treasure what remains.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s